Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 29 maja 2008

Fotki z Gold Coast














Na poczatek zdjecia z miejscowosci Coolangatta gdzie mieszkalam przez dwa tygodnie. Po jesiennej Canberze byla tutaj letnia pogoda, ocean czysty i cieply, plaze przepiekne i... puste. Nawet w dlugi weekend ludzi tutaj bylo niewielu... Moglam godzinami lezec na piasku pod wydmami i czytac ksiazke, nikt mi nie przeszkadzal i nie odwracal mej uwagi. Jak mi bylo za goraco to szlam sie wykapac, plywac w tych falach to raczej sie nie da, ale ich silne uderzenia sa naturalnym masazem. Tylko majtki trzeba trzymac mocno w garsci bo jesli nie to zuchwala fala je sciagnie! ;-)

piątek, 2 maja 2008

Jade na Gold Coast...





...wiec nastepne wpisy beda po 17 maja, na pewno sporo zdjec przywioze. A na razie jesienna Canberra, fotografie z balkonu licze juz w setki :-)

wtorek, 29 kwietnia 2008

Jeszcze troche fotek...






























...bo niestety filmu nie moge przegrac, moze plik ma za duza wielkosc, trudno.
Ale w tym parku tak fajnie wszystko urzadzone, ze chetnie pokazuje na zdjeciach te pomysly. 
Na przyklad uswiadamiajaca historyjka na kolorowych obrazkach dla dzieci, ktora zamieszczam w calosci.

Jeszcze kilka zdjec z Tidbinbilla...a







...nie wiem czemu mam klopot z zamieszczeniem 2-minutowego filmu z kangurami... moze sprobuje w nowym poscie puscic go bez tekstu.
Tutaj stosuje sie pomyslowe liczniki ustalajace liczbe aut odwiedzajacych dany rejon, widzialam to juz w kilku miejscach w Australii. Akurat ten ze zdjecia zlicza liczbe aut wjezdzajacych na teren piknikowy, miejscowe wladze moga sie w ten sposob dowiedziec jakim powodzeniem cieszy sie konkretny odcinek drogi czy wjazd na teren (jak w tym przypadku); w poprzek drogi przerzuca sie kable a na poboczu jest metalowa skrzyneczka, w ktorej beda zawarte informacje. Jesli na przklad gdzies jest droga bita i taki licznik wskaze, ze jezdzi nia okreslona liczba samochodow uprawniajaca juz do zbudowania drogi asfaltowej to wladze wstawia te budowe do planu rozbudowy. I to naprawde swietnie dziala!
Zwrocilam uwage, ze place zabaw dla dzieci maja zwykle ciekawa zabudowe, zachecajaca maluchy do aktywnego wypoczynku. Tu na przyklad byla pajeczyna z lin po ktorych mogly sie wspinac, pompa, ktora mogly dostarczac wode miniaturowej rzeczce i w niej "szukac zlota", zjezdzalnia wielotorowa, wyciag, na ktorym pasazer doznaje wrazen przejazdu i gwaltownego zatrzymania, specjalny przyrzad do trenowania balansu ciala itp. Caly plac zabaw dla dzieci wysypany jest bezpiecznym i naturanym materialem, bo rozdrobniona kora drzew, kora przy ewentualnym upadku nie zrobi krzywdy. Choc w miescie zdarza mi sie spotkac place wylozone czarna, elastyczna nawierzchnia, ktora pewnie amortyzuje upadki ale w piekacym sloncu (o jakie w Australii nie jest trudno!) wydaje dziwny, meczacy zapach gumy. Byc moze to stare opony przetwarzaja na taka mase, ale to nie jest najlepszy pomysl. I dzieci to czuja bo rzadko oraz krotko sie bawia w takich miejscach. A tu szalaly na swiezym powietrzu do upadlego!